Realia sprzedaży bezpośredniej

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby samodzielnie sprzedać swoją nieruchomość nabywcy. Każdy, kto jest właścicielem obiektu, ma prawo dowolnie nim rozporządzać i nikt nikogo nie zmusza, aby korzystał z usług pośredników. Ma to swoje plusy, jednak jeśli ktoś nie chce wypłacać pośrednikowi prowizji, to może po prostu szukać kupca na własną rękę. Dziś jest to łatwiejsze niż wcześniej, bo ogromne możliwości daje nam internet. Przecież ogłoszenie w sieci może zamieścić absolutnie każdy.

Bezpośrednie kontakty z nabywcą bywają też konkretniejsze i dają większe pole do negocjacji. Zawsze, gdy przychodzi do sprzedaży nieruchomości, musimy mieć na uwadze to, że cena, jaką wstępnie proponujemy, nie powinna być sztywna. Trzeba z góry założyć pewien margines, jak się potocznie mawia, „na opuszczenie”. W zależności od wartości transakcji, może to być kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych. Jeśli na przykład sprzedajemy mieszkanie, to zwykle w cenie wywoławczej zostawia się końcówkę rzędu trzech, czterech tysięcy.

Większość kupujących od razu zakłada, że to suma o jaką sprzedający jest gotów zejść z ceny.